Vilamoura Laguna Polecane
Caminho da Fonte do Ulme, Vilamoura, 8125-406 Quarteira, Algarve, PortugalPole istnieje od 1990 roku. Nazwa wskazuje na rozmaite wodne niespodzianki. Nie jest ich może przesadnie dużo, ale tu i ówdzie woda naprawdę wchodzi do gry. Pole jest relatywnie płaskie i wydaje się dość proste, ale kilka dołków potrafi zaskoczyć i zmusić do wysiłku.
Wspólny domek klubowy Laguna dzieli z polem Millennium. Każde z pól ma odrębną recepcję i sklepik golfowy: ale wszystko pod jednym dachem.
Restauracja wewnątrz jest często pusta, bo wszyscy wolą usiąść na tarasie. Stąd doskonale widać dziewiąty i osiemnasty dołek, a popołudniowe słońce zachęca do zjedzenia lunchu na zewnątrz.
Dołki
-

Driving range i putting green są dosłownie dwa kroki od pierwszego tee, więc można niemal do ostatniej chwili poćwiczyć. Również umieszczenie toalety przy driving range’u jest bardzo wygodne.
Jeśli startujemy rano, to słońce zaświeci nam prosto w oczy. Usłużny starter nie tylko wyda karty przed pierwszym tee, ale też zawsze stanie z tyłu i podpowie, gdzie szukać wybitych piłek. Zagranie w prawo może sprawić lekki kłopot, bo piłki potrafią zgubić się pod drzewkami.
Green ulokowany jest nieco po lewej i otoczony bunkrami. Nachylony w naszą stronę pomaga utrzymać zagrane tu piłki. W sumie to dość przyjazny dołek na początek rundy.
-
Zaraz po prawej mamy tee drugiego dołka. Robimy w tył zwrot i zagrywamy w przeciwnym niż dotychczas kierunku. Krótkie PAR 3 z greenem rozciągniętym wszerz. Za krótko i za długo zagrane piłki lądują w bunkrach, ale wycelowanie w środek greenu nie jest przesadnie trudne. Przeanalizowanie siły i kierunku wiatru będzie tu bardzo istotne.
Początkujący mogą bezpiecznie zagrać krócej na prawo. Duża polana przed greenem daje szansę na bezpieczne dwa skoki pod flagę, jeśli chcemy całkiem uniknąć walki z bunkrami, a gry w golfa na wyższym poziomie dopiero się uczymy.
-
Kolejne tee mamy tuż obok, za ścieżką, po lewej stronie. Zaczynają się dołki, którym towarzyszy woda.
Driver nie musi być wcale najlepszym wyborem. Fairway opada lekko ku prawej w stronę jeziora. Nie można więc grać zbyt agresywnie z tee, jeżeli nie panujemy w pełni nad kierunkiem zagrania. Dla odmiany piłki zagrane w lewo – zbyt bezpiecznie – wyłapie rozległy bunkier. Jest dość płaski, więc zagranie z niego nie będzie problemem, ale trafienie stąd w green łatwe nie będzie. Jeszcze dalej w lewo czyhają zarośla i betonowa droga, łatwo więc tu zgubić piłkę, jeśli ktoś zagrał zbyt bezpiecznie, tj. jak najdalej od wody.
Spokojne zagranie z tee – krótsze, ale proste – będzie dla wielu średnio zaawansowanych golfistów optymalnym otwarciem. Green jest nieco wyniesiony ku górze i wciśnięty między jezioro po prawej i bunkier po lewej.
Czeka nas teraz nieco dłuższy spacer pod mostem do odrębnie ulokowanych dołków 4 i 5.
-
Znów jezioro towarzyszy nam po prawej ręce, ale nie powinno to nikogo deprymować, ponieważ zagrywamy wzdłuż brzegu, a nie nad wodą. Trudnością jest raczej ominięcie drzew i zarośli, które nieco zawężają kierunek gry od lewej strony.
Duży bunkier przed greenem wymusza raczej wysokie zagranie, ponad nim.
Piłki zagrane za daleko i zbytnio w lewo – mogą przeskoczyć aż do wody z tyłu, której nie widać z tee.
-
Tutaj woda zaczyna naprawdę mieć znaczenie. Zarówno pierwszy, jak i drugi strzał będziemy prawdopodobnie grać ponad lustrem wody. Jest gdzie gubić punkty, więc chłodna głowa i roztropne planowanie uderzeń na tym niedługim PAR 4 mają ogromne znaczenie.
Pierwsze uderzenie gramy na fairway przed bunkry. Green nachylony w naszą stronę, ale też nieco w prawo, w kierunku wody. Piłki grane na lewo od greenu wpadną do bunkra, a zbyt krótkie lub lądujące na prawo od greenu niechybnie stoczą się do jeziora, ponieważ miejsca jest tam mało, a skarpa opada ku prawej. Lepiej wziąć dłuższy kij.
Do kolejnych dołków znów przechodzimy pod mostem. Na rozstajach ścieżek ulokowano toaletę.
-
Jeśli na poprzednim dołku utopiliśmy piłkę, to tu łatwo możemy poprawić sobie humor. Przed nami najłatwiejszy dołek Laguny: krótkie i proste PAR 4.
Bunkrów po lewej da się uniknąć, ale jeśli wasza piłka umknie nieco na prawo od fairwaya, to starajcie się dokładnie obserwować, gdzie spada. Trochę wyższej trawy i małych drzewek mogą nieco utrudnić poszukiwania.
Poprzeczny rów tuż przed greenem jest suchy i praktycznie w ogóle nie przeszkadza, nawet jeśli wpadnie doń piłka.
-
Przed nami szeroki fairway, więc nawet nieprecyzyjne uderzenie z tee nie przekreśla szans na PAR. Z kolei od drugiego uderzenia już musimy wymagać dokładności. Green jest relatywnie wąski, nieco wyniesiony, a po jego obu stronach architekt ulokował bunkry. Może się więc zdarzyć, że przetestujemy tu umiejętność precyzyjnego wychodzenia z bunkrów. Margines błędu jest niewielki.
Przy okazji warto zauważyć, że po prawej od greenu są pozostałości dawnego bunkra, który litościwie zlikwidowano. Czyli – było tu kiedyś trudniej!
-
Z tee nie widać greenu, ponieważ dołek skręca w lewo, a na dodatek opada nieco za przełamaniem terenu. Pierwsze uderzenie kierujemy więc na lewo od dobrze widocznych dużych bunkrów fairwayowych ulokowanych po prawej. Uwaga: na tej samej wysokości po lewej stronie fairwaya też znajduje się bunkier, tyle że gorzej widoczny z tee.
Jeśli pierwszym uderzeniem pomyślnie wylądowaliśmy na środku fairwaya, to przed nami w dole już tylko… siedem kolejnych bunkrów. Wyjątkowo zazdrośnie strzegą one nieco podwyższonego greenu. Tu też jednak jeden z dawnych bunkrów za greenem zasypano, więc mamy o jedną szansę mniej na wylądowanie w piachu.
Drugie uderzenie jest dość komfortowe, bo lekko z góry. Warto celować na lewo od greenu, aby zdobyć optymalny kąt trzeciego uderzenia.
-
Pierwszą dziewiątkę kończymy relatywnie długim dołkiem PAR 4, będącym najtrudniejszym sprawdzianem na tej części pola. Potrzebne są dwa dalekie uderzenia, ale mniej zaawansowani gracze mogą od razu założyć grę na bogeya i dochodzić na green w trzech strzałach.
Najpierw musimy uniknąć drzew i bunkra po lewej, potem wody po prawej. Drugim uderzeniem gramy – ciekawostka – ponad zabytkową białą studnią, którą celowo pozostawiono jako utrudnienie na środku fairwaya (niecałe 70 m od początku greenu). Zdarza się, że zasłoni nam ona widok na flagę.

Najbardziej typowy kłopot, to wpadnięcie w pułapkę na prawo od greenu. Zbyt krótko zagrana piłka stoczy się niechybnie do zdradzieckiej niecki z kamieniami i wodą. Podchodzi ona niemal pod sam green. Zwykle nie da się stąd zagrać, nawet jeśli piłka się znajdzie między głazami. Z daleka nie widać tej pułapki, więc polecam, aby strzał na green kierować na lewą stronę, bez względu na położenie flagi.
Następne tee znajduje się tuż obok po lewej stronie.
-
Dołek, który można dość spokojnie rozegrać. Woda po prawej stronie rzadko miewa znaczenie, bo jest oddalona od fairwaya. Ciekawie robi się dopiero przy greenie. Jest on rozciągnięty w poprzek i dość wąski, a dodatkowo chronią go podłużne bunkry: z przodu i z tyłu. Zbliżając się do greenu należy pamiętać również o samotnym drzewie, które może częściowo zasłonić widok na flagę, jeśli znajdziemy się za bardzo z prawej strony fairwaya. Statystycznie najłatwiejszy dołek na drugiej dziewiątce.
-
Przed nami dwa długie uderzenia, jeśli chcemy być na greenie w regulacji. Dołek lekko wygina się w prawo, ale zbyt agresywna linia nie popłaca. Z prawej strony bowiem straszy ogromny bunkier, w środku którego są dwie trawiaste wyspy. Wygląda to jak olbrzymie jajko sadzone z dwoma żółtkami. Nie chcemy tam się znaleźć po uderzeniu z tee, bo naprawdę nie mamy gwarancji, że piłka nie wyląduje pechowo w miejscu bardzo utrudniającym kolejne zagranie.
Sam green z kolei też jest obstawiony kolejnymi trzema bunkrami, w których ląduje wiele piłek. Uniknięcie wizyty piasku na tym dołku możecie uznać za sukces.
Pod mostem przechodzimy do następnej części pola, gdzie czekają nas kolejne cztery, niebanalne wyzwania i prawdopodobnie najtrudniejszy fragment pola.
-
Nie dość, że trzeba przebić piłkę nad sporą wodą, to jeszcze nie ma tu wyznaczonej strefy upuszczania piłki. Jeśli widzicie z tee jakieś tabliczki po lewej przed greenem, to nie dajcie się zwieść; to nie jest drop zone. Niestety. A bardzo by się przydała. Mam nadzieję, że akurat nie wam.
Często wieje tu wiatr, dodatkowo marszcząc złowrogo powierzchnię jeziora. Dlatego w przypadku wiatru przeciwnego śmiało możecie dodać jeden lub dwa kije. Green jest dość długi w głąb i dodatkowo nachylony ku nam. Dlatego zbyt długie uderzenie nie jest problemem.
Dla początkujących wybawieniem może być polanka po lewej przed greenem. W tym kierunku najłatwiej przebić jezioro, nawet jeśli trzeba będzie dopiero drugim strzałem atakować flagę.

Mostem przechodzimy do greenu.
-
PAR tego dołka powinien wynosić co najmniej cztery i pół. Z racji długości jest statystycznie najtrudniejszym dołkiem na polu. Po prostu trzeba daleko bić – mało tu finezji. Mało też przeszkód po drodze: ot, ledwie jeden bunkier dla przyzwoitości zaprojektowano po lewej w odległości pierwszego uderzenia z tee.
Green najlepiej atakować od prawej strony. Jest wówczas większa szansa na uniknięcie drugiego bunkra na tym dołku, który ulokowano przed samym greenem po lewej.
Przed następnym dołkiem – toaleta.
-
Teraz dla odmiany robi się bardzo ciekawie. Musimy objechać całe jezioro zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Kluczem jest prościutki strzał z tee. Driver będzie wielu graczom niepotrzebny. Tak więc najpierw gramy wzdłuż brzegu jeziora (uwaga na płot i krzaki z lewej strony – łatwo zgubić piłkę poza granicą pola, jeśli zbytnio przestraszymy się wody i uciekniemy od niej odruchowo).
Teraz lepsi gracze zaatakują green, uderzając ponad taflą wody, a początkujący mogą spokojniej grać dookoła, zakładając z góry, że bogey ich satysfakcjonuje. W ostatecznym rozrachunku ci przesadnie ambitni nierzadko kończą z wynikiem gorszym od tych bardziej zachowawczych. Dlatego chłodna głowa i realistyczne planowanie odgrywają ogromną rolę na tym dołku.
Tradycyjnie już kilka bunkrów dookoła greenu, które mają szansę nam dodatkowo podnieść poprzeczkę i ciśnienie.
-
Dość nietypowy dołek, stanowiący ciekawą łamigłówkę dla przeciętnego golfisty. Jeśli uderzenie z tee się nie udało, wówczas layup przed wodę będzie najmądrzejszą opcją. Jeśli zaś pierwszy strzał był dostatecznie długi i prosty, możemy – zgodnie z zamysłem architekta – grać drugim przez wodę. Trzymaj się przy tym lewej strony: za wodą jest tam sporo miejsca, no i atak na green nastąpi z bezpieczniejszego kąta. Staw po prawej stronie ciągnie się bowiem aż pod sam green.
Na ostatnie trzy dołki Laguny wracamy znanym nam już przejściem pod mostem drogowym.
-
Po prawej duży bunkier, ten sam, który mijaliśmy na dołku 11. Jednak trafienie pierwszym strzałem w fairway powinno być prostym zadaniem. Green jest dość wąski, ale długi – rozciągnięty w osi uderzenia. Proste drugie uderzenie będzie cenne, bo po lewej i prawej stronie greenu oczywiście czyhają bunkry. Jeśli dopiero uczymy się sztuki wybijania piłki z piasku, to mamy tu niestety szansę przelatywać przez green z bunkra do bunkra, co zresztą na tym polu nie należy do rzadkości.
-

Lepiej zagrać bezpiecznie w prawo przed green, jeśli nasze umiejętności golfowe nie pozwalają atakować tej trudnej flagi. Chip i putt mogą nawet przy takiej zachowawczej taktyce dać wynik równy PAR. Green opada ku lewej, w stronę stawu, więc utrzymanie na nim piłki nie zawsze okaże się łatwe. Tee położone nieco wyżej od powierzchni greenu, więc powinno nam dodać animuszu i ułatwić atak. Powodzenia!
-
Po prawej zwykle czynna jest fontanna, od której bije zapach świeżej, rozbryzgującej się wody. Tak nas wita ostatni dołek na polu – dość długie PAR 4. Pierwsze uderzenie lepiej oddać nieco w lewo, aby uniknąć drzew po prawej na lekkim zakręcie fairwaya.
Chyba nikogo już nie zdziwi wianuszek bunkrów okalających ostatni green. Skoro fairway nie sprawia tu większych kłopotów, to architekt skumulował trudności na sam koniec. Precyzyjne wejście pod flagę okaże się konieczne.
Do domku klubowego po prawej stronie mamy bardzo blisko. Restauracja zaprasza.