Vale do Lobo Royal Polecane
Parque do Golfe, Av. do Mar, Vale de Lobo, 8135-034, Almancil, Algarve, PortugalJedno z dwóch 18-dołkowych pól Vale do Lobo – PAR 72. To tu znajduje się bodaj najsłynniejszy dołek Portugalii. Najprawdopodobniej też najczęściej fotografowany. Chodzi o słynny PAR 3 – dołek 16, ulokowany na samym skraju spektakularnej skarpy ponad plażą. Dla golfistów punkt obowiązkowy do zaliczenia w Algarve.
Kilka razy będziemy przechodzić przez uliczki pomiędzy sekcjami pola. Uwaga: jeśli planujecie zagrać tylko 9 dołków, to trzeba wiedzieć, że połowa pola wcale nie wypada przy domku klubowym, tylko dość daleko od niego. Sugeruję zatem… po prostu zagrać całość. Nie pożałujecie!
Dołki
-
Wyjątkowo krótki dołek jak na standardy PAR 5. Można powiedzieć, że idealny na rozgrzewkę. Trzeba „tylko” grać tu prosto, a niekoniecznie bardzo daleko. Lepsi golfiści zechcą zapewne drugim uderzeniem atakować green, a dla wszystkich pozostałych wylądowanie trzecim w regulacji jest całkiem realne i wcale nie wymaga wytężających strzałów. Nawet warto się zastanowić, czy korzystać tu z drivera. Na pewno nie jest to konieczne.
W lewo przechodzimy przez ulicę do drugiego dołka.
-
Dla odmiany tu jest dość szeroko na początek. Gramy przez duże obniżenie terenu, a następnie trzeba wrzucić piłkę na green położony wyżej. Dość krótki dołek, dający kolejną łatwą szansę na przyzwoity wynik.
Po prawej przejście przez ulicę na trzecie tee.
-
Po lewej ciągnie się biały murek, wyznaczający granicę pola. Dołek ma profil rynny, więc piłki uderzone z tee będą mieć tendencję do staczania się ku środkowi. Daleki strzał będzie dodatkowo premiowany toczeniem, ponieważ fairway nieco opada w dół.
Dołek ma taką samą długość, jak pierwszy na tym polu (który jest PAR 5). Dlatego do greenu jeszcze dość daleko i drugie uderzenie będzie wymagające. Bunkry przed greenem są częstym miejscem lądowania.
Wózki można zostawić wcześniej po lewej stronie. Uwaga na strzałki, nie pomylmy się z dalszym kierunkiem. Odruchowo szlibyśmy dalej prosto, ale tam będzie dopiero dołek 13. Teraz musimy nieco cofnąć się i podejść pod górę. Przy ścieżce – toaleta.
-
Optymalny kierunek zagrania z tee, to lewa strona fairwaya, ponad lewym bunkrem. Oczywiście uwaga na aut po lewej od ścieżki. Piłki zagrane zbytnio w prawo łatwo stoczą się do któregoś z bunkrów – tak jest ukształtowany fairway. Poza tym atak na green będzie nieco łatwiejszy od lewej strony.
Do kolejnego dołka przechodzimy w lewo, pod górę, nieco się cofając.
-
Kierunek uderzenia z tee jest oczywisty. Natomiast drugi strzał lepiej zagrać na lewą stronę fairwaya. Stamtąd łatwiej będzie komfortowo podchodzić do greenu. Absolutnie unikajmy prawej strony, bo tam ciągną się bunkry, dodatkowo „urozmaicone” palmami i kępami roślinności. Jeśli brakuje nam dystansu, aby trzecim wejść pod flagę, warto zagrać layup na lewo od greenu. Właśnie dlatego, by za wszelką cenę unikać bunkrów, które od prawej strony podchodzą pod sam green.
Przechodzimy w prawo przez rondo do kolejnej części pola.
-
Dość długi dołek, który dla odmiany należy grać trzymając się prawej strony. Przed greenem po lewej mamy jezioro, a fairway nachyla się w jego stronę. Dlatego prawą flanką będzie bezpieczniej. Dołek wyceniony jest na najtrudniejszy na polu. Jeśli więc uda się go dobrze zagrać, można sobie pogratulować i z dobrym samopoczuciem wkroczyć na tee następnego dołka – PAR 3.
-
Trzeba dobrze sprawdzić, czy nie gramy pod wiatr, bo teren jest tu otwarty i często dmucha, a wówczas dobór kija może okazać się kluczowy.

-
Warto celować raczej na prawą stronę fairwaya. Nie tylko dlatego, że po lewej jest bunkier, ale też dla lepszego kąta gry drugim uderzeniem. Dołek dość długi, więc nie każdemu będzie dane łatwo wejść na green w regulacji. Mało tego, sam green jest zdradziecko pochylony do przodu i na lewo, co przy niektórych położeniach flagi może nieco namieszać w głowie. Trzeba dobrze zlustrować powierzchnię greenu, zanim wykonamy putt.
-
Z dalszych (białych, żółtych) tee gramy niemal wyłącznie nad wodą. Potrzebne solidne, pewne uderzenie. Można celować w stronę górki po prawej, która ewentualnie pomoże wyłapać zbyt dalekie piłki. Przebicie greenu na wprost kończy się z tyłu w wodzie, bo green znajduje się na półwyspie, otoczonym wodą z trzech stron. Początkujący, grający z czerwonych tee, mogą zagrać najpierw na polanę na wprost po prawej i stamtąd wrzucać piłkę drugim na green.
Jako się rzekło, jesteśmy daleko od domku klubowego. Jest jednak toaleta oraz automat z drobnymi przekąskami.
-
Miła odmiana – relatywnie łatwy dołek. Gramy prosto na przełęcz, a potem drugim zrzucamy piłkę w prawo w dół. Szansa na dobry wynik całkiem spora.
-
Dość długi i wymagający dołek. W dwóch uderzeniach granych na wprost, powinniśmy się znaleźć w okolicach zakrętu w prawo. Jeśli nie udało się wychylić zza górki, trzeba koniecznie podejść do przodu i ustalić kierunek dalszej gry. Jeśli atakować green, to nie można pomylić się na lewo, bo jezioro ciągnie się aż do samego greenu, a teren opada do wody bezlitośnie. Warto rozważyć spokojny lay-up i wchodzenie pod flagę czwartym strzałem.
Jeśli piłka wpadła do bunkra po prawej od greenu albo przeleciała zbyt daleko, to powrotny chip w stronę wody będzie wymagał dobrego wyczucia. Green opada w stronę wody, więc nietrudno o pomyłkę. Słowem – sporo pułapek na tym dołku. Zachowawcza strategia popłaca.
Wspinamy się pod górę i ścieżką po lewej stronie przechodzimy przez ulicę na drugą stronę.
-
Gramy na prawą stronę fairwaya, bo piłka i tak ma szansę odtoczyć się w lewo. Przed drugim uderzeniem warto podejść i wyjrzeć w stronę greenu. Oczom naszym ukaże się bunkier po prawej, którego z daleka nie widać. Uwaga – na lewo od greenu teren opada ostrą skarpą w dół. Tamtędy będziemy za chwilę schodzić do kolejnego dołka. Po prawej ręce mijamy green dołka 3 i wspinamy się w lewo do kolejnych tee.
-
Kolejny dołek o charakterze rynny, co ułatwia pierwsze zagranie. Drugim nie można przebić za daleko greenu, bo z tyłu jest niewielki bunkier, a tuż za nim ściana zarośli i brak możliwości zagrania. Ale nie powinno być tak źle! Przynajmniej dołek jest kierunkowo prosty.

Przez ulicę przechodzimy na dość spektakularnie ustawione kolejne tee.
-
Grać będziemy mocno w dół, na (lub nawet za) zakręt dołka. Po prawej woda, a po lewej aut zaraz za ścieżką. Może dla bezpieczeństwa warto pomyśleć o jakimś krótszym kiju, byle tylko utrzymać prostą linię zagrania. Drugi strzał gramy pod górę i warto kierować piłkę na lewą krawędź greenu. Po prawej strzeże go bowiem dość rozległy bunkier.
Po schodkach w lewo wychodzimy na ulicę, skręcamy w prawo, przechodzimy lewą stroną ronda na wprost i wreszcie widać ocean z bliska.
-
Fantastyczne widoki teraz przed nami. Po lewej białe osiedle niskich domków, green relatywnie niedaleko, bo dołek dość krótki. Najpierw gramy prosto przed siebie, a drugim nieco w lewo, najprawdopodobniej dość krótkim kijem. Lewa strona greenu wydaje się bezpieczna do lądowania. Przy zbyt długim uderzeniu piłka stoczy się za greenem w dół, ale nie ma tam żadnych pułapek. Dobry wynik – całkiem osiągalny.
Przed kolejnym dołkiem – toaleta po lewej.
-
No i wreszcie jest: ten najsłynniejszy dołek. Wszystkim polecam na chwilę zostawić kije i przejść się w lewo do końca, na najwyższą platformę z białymi tee, bo widok stamtąd jest obezwładniający. Tylko robić zdjęcia. Pomarańczowe skały klifu będą doskonale wyglądać na fotografiach, szczególnie kontrastując z zielenią trawy i błękitem oceanu. Bajkowe miejsce.

Ale… teraz trzeba się otrząsnąć i wziąć do roboty. Driver nie będzie powodem do wstydu. Szczególnie gdy wiatr wieje w twarz, może to być jedyny kij, dający jakąkolwiek nadzieję na sukces. Jeśli dla kogoś dystans przez rozpadliny klifu wydaje się nie do pokonania, można się ratować uderzeniem nieco w prawo, gdzie jest trochę miejsca na pośrednie lądowanie.
Green jest dość rozległy, co może ułatwia pierwszy strzał, ale potem wcale nie gwarantuje zakończenia w dwóch puttach. Tak czy inaczej – wrażenia wizualne powinny wynagrodzić ewentualne trudy gry.
Przed nami krótki spacer wzdłuż ulicy, przejście na drugą stronę i pomiędzy domami prześlizgujemy się na przedostatnie już tee.
-
Po lewej duża bryła hotelu Dona Filipa. Gramy mocno w dół. Drugim uderzeniem z kolei pod górę. Warto mierzyć na prawą stronę greenu, ponieważ – czego z dołu nie widać – lewa przesłonięta jest bunkrem. Od prawej zatem łatwiej wejść na green w kształcie fasoli, zakręcający łukiem do lewej.
Ostre podejście pod górę i przed nami ostatni dołek.
-
Postawiłbym piłkę przy prawym znaczniku tee i grał na lewą stronę fairwaya, ponieważ opada on nieco ku prawej, a tam w połowie drogi czeka bunkier. Drugie uderzenie na green nie powinno być już zbyt długie. Życzę pomyślnego zakończenia rundy.
Do domku klubowego przechodzimy w lewo między domami i przez ulicę.