Quinta da Ria Polecane

8900-057 Vila Nova de Cacela, Portugalia

Wraz z Quinta de Cima oba te pola tworzą spory ośrodek golfowy. Quinta da Ria jest położona bliżej morza, które zresztą widać na większości dołków. Dołki na pierwszej dziewiątce położone są blisko siebie, sąsiadują bezpośrednio. Dopiero na drugiej dziewiątce jest nieco więcej oddechu i miejsca wokół dołków.

Piasek w bunkrach tak jasny, że aż razi w oczy, szczególnie w słoneczny dzień.

Przejścia między dołkami krótkie. Pole bardzo dobrze oznakowane. Paliki dystansowe to nie wszystko – są też kolorowe znaczniki na środku fairwaya. Wszystkie wskazują dystans do środka greenu. W wielu miejscach można przysiąść na kutych ławeczkach. Wakacyjny golf.

Dołki

  • Już od pierwszego tee widać morze. Jesteśmy naprawdę blisko linii brzegowej. Zaczynamy od długiego dołka, więc można się tu rozgrzać i rozpędzić. Widać sporo bunkrów, to pierwsze wrażenie. Większość z nich jest płaskich, ale w niektórych czyhają dodatkowo malownicze kępy traw. Ładnie wyglądają, ale piłkę potrafią skutecznie pochwycić.

    Większość bunkrów na tym dołku jest po lewej stronie, więc najlepiej grać łukiem z prawej do lewej. Green dość duży i komfortowy, choć z tyłu za nim jest jeszcze jeden bunkier, na który trzeba uważać.

  • Przechodzimy w lewo, mijając mały domek gospodarczy, prawdopodobnie pamiętający czasy przedgolfowe, gdy przeznaczenie tego terenu było całkiem inne.

    Zadanie polega na wrzuceniu piłki pomiędzy baterię bunkrów, ale przynajmniej od przodu dostęp jest otwarty. Kto gra prosto, nie powinien się niczego obawiać. Zresztą green jest na tyle duży, że toleruje spory margines niedoskonałości.

  • Do platform startowych dołka 3 cofamy się kilka kroków w lewo. Zagrywamy między bunkier (z lewej) a szpaler oliwek (z prawej). Idealnie, gdyby udało się ulokować piłkę na najwyższej części fairwaya.

    Grając, wracamy w stronę domku klubowego, w którym łatwo dostępna jest toaleta od strony pola golfowego.

  • W tył zwrot i znów idziemy w stronę morza. Z tee uderzamy między dwa bunkry, ulokowane w podobnej odległości, naprzeciwko siebie. Dobry pierwszy strzał ląduje gdzieś w okolicach najwyższego punktu fairwaya, po czym teren zaczyna obniżać się aż do greenu. Bunkry przy greenie są ulokowane z lewej i z tyłu, więc najbardziej komfortowo wchodzi się na prawą część greenu. Jego powierzchnia jest nachylona z prawej do lewej, co dodatkowo pomoże piłce przetoczyć się na środek.

  • Ciekawe i nietypowe rozwiązanie: tee mogą być ustawione na różnych zestawach platform, albo po lewej, albo po prawej stronie jeziora. To oczywiście zmienia geometrię dołka. Zawsze jednak jakiś fragment wody trzeba przerzucić, a z tyłu za greenem – oczywiście – czekają bunkry.

  • Dołek zaczyna się pod górę. Celujemy pomiędzy bunkry, na najwyższą część fairwaya. Cały dołek to rogal wygięty w prawo. Grając zachowawczo, czyli dookoła, możemy bez problemu uniknąć bunkrów i naprawdę relatywnie łatwo dotrzeć na green w trzech uderzeniach.

    Z kolei gracze obdarzeni mocnym ciosem i z większym apetytem na ryzyko, mogą próbować ścinać dołek i grać drugim strzałem w stronę greenu. Jednak to właśnie na nich czekają duże połacie piasku po prawej. Powodzenia. Jest ryzyko – jest zabawa!

  • Pierwszy strzał powinien być możliwie daleki, aby później jak najkrótszym kijem atakować green. Jeśli otwarcie nie wyszło idealnie, to layup drugim będzie bardzo rozsądnym rozwiązaniem. Green warto atakować jak najkrótszym kijem. Z przodu dostępu broni cała bateria bunkrów. Sam green jest szeroki, ale dość płytki. Dość łatwo przerzucić piłkę za green, gdzie na szczęście jest trochę trawiastego marginesu, zanim skończy się pole. Garb pośrodku greenu wyraźnie oddziela jego dwie połówki: prawa opada w prawo, a lewa – w lewo. Trzeba zatem koniecznie zorientować się, w której części postawiono dziś flagę.

  • Przechodzimy w lewo, mijamy domek klubowy. Ósmy dołek jest równoległy do jedynki, gdzie zaczynaliśmy grę. Architekt postanowił przetestować naszą umiejętność prostego otwarcia. Od tego wszystko zależy. Jeśli piłkę umieścimy na fairwayu, potem wszystko już powinno być łatwe.

  • Raz jeszcze wracamy w stronę domku klubowego. Green nie jest trudny do wejścia, bo bunkier jest tylko z tyłu.

    Obchodzimy green treningowy w stronę drugiej dziewiątki.

  • Bardzo ciekawe zadanie przed nami. Otwieramy w stronę wody, na prawo od bunkra. Wtedy drugi strzał będzie nad wodą na całej długości. Dla wielu – nie do zaakceptowania. Warto rozważyć opcję bezpieczniejszą: layup na fairway na lewo od oliwki, skąd zostanie krótki pitch pod flagę i realna szansa nawet na obronę PAR, bez niepotrzebnego ryzyka. Zdecydowanie polecam ten wariant.

  • Zaczynamy pod górę, grając na przełączkę pomiędzy bunkrami. Daleko uderzający mogą nawet liczyć na dodatkowe metry toczenia, ponieważ w drugiej części fairway opada. Trzecim uderzeniem musimy przerzucić piłkę nad linią bunkrów z przodu (to częsta sytuacja na tym polu).

  • Zagrywamy tym razem wzdłuż wybrzeża, pod górę, w kierunku bardzo charakterystycznej i malowniczej grupy pięciu palm. Dołek jest krótki, ale ciekawy, bo niewykluczone, że te piękne drzewa przysłonią nam fragment greenu, na którym akurat wycięto dołek. Tu bardziej przyda się technika i kreatywność niż siła uderzenia.

  • Rozległy i wybaczający foregreen może się bardzo przydać, bo dołek długi. Jeśli akurat gramy pod wiatr, to nawet dobicie do greenu będzie wyzwaniem. Wrzutka przed green może zresztą być dobrą taktyką, wykluczającą całkowicie bunkry z gry.

    Teraz przed nami jedyne nieco dłuższe przejście – spacer wzdłuż malowniczej łąki.

  • Fairway jest podstępnie nachylony do prawej, więc trzeba koniecznie zagrać prosto i zostawić duży margines od skraju wody. Kierunek na prawą krawędź bunkra wydaje się optymalny. Drugie uderzenie jest potem całkiem krótkie. Gracze z wyższymi handicapami mogą spokojnie obejść jezioro jeszcze dwoma uderzeniami dookoła.

    Za greenem – toaleta.

  • Tee nieco podniesione. Celujemy na prawą stronę fairwaya. Prawdopodobnie drugi strzał wciąż będzie jeszcze dość długi, a zadanie – klasyczne: trafić pomiędzy bunkry.

  • Tee wciśnięte w narożnik pola, z tyłu poprzedniego greenu. Otwieramy bliżej lewej strony, wzdłuż linii zarośli, aby uniknąć wody po prawej.

    Drugim uderzeniem musimy nawigować już między dwoma wodami, bo fairway robi zygzak pomiędzy stawami. Optymalnie celować między pierwszy a drugi bunkier (z trzech, które zamykają perspektywę fairwaya). Potem pozostanie już tylko proste wejście na green od prawej strony.

  • Ciekawy dołek. Wąski green i konieczność precyzyjnego zagrania między wodę (z prawej) a bunkier (z lewej). Niezła taktyka, to wziąć dłuższy kij i zagrać z pewnym zapasem na tył greenu, bo im dalej, tym bardziej się on rozszerza. Dlatego paradoksalnie flaga na końcu greenu to wcale nie jest trudna pozycja. Jeśli z kolei flagę umieszczono na samym początku, można rozważyć krótszy kij i bezpieczne zagranie zaraz za strumyk i tuż przed green.

    W każdym razie: dołek-łamigłówka, a takie cenimy.

  • Dość długi dołek na zakończenie rundy. Od połowy długości upstrzony bunkrami. Z tee celujemy między bunkier (po prawej) i grubą oliwkę (po lewej). Jeśli drugim sięgniemy greenu i uda się nie wpaść do żadnego piasku, to możemy sobie szczerze powinszować.