Quinta do Lago South Polecane

Av. André Jordan, 8135-162 Almancil, Portugalia

Quinta do Lago – zawsze doskonale przygotowane pola. Bywa, że… zbyt doskonale. Szybkie greeny mogą zaskoczyć amatorów z mniejszym doświadczeniem. Zbyt krótko zagrane piłki na (nierzadko) wyniesione greeny mogą cofać się na fairway, czego na wielu innych polach nie uświadczymy. Również nieco inna jest kolorystyka tee. Przyzwyczajeni do zestawu czerwone – żółte, tutaj musimy się przestawić. Najczęściej mężczyźni będą grać ze złotych (5848 m długości), a kobiety ze srebrnych (5092 m) lub zielonych (4942 m). Swoją drogą, ciekawe, że tak niewielka różnica między tymi dwoma zestawami.

Przede wszystkim jednak wszystkie trzy pola Quinta do Lago są naprawdę ładne, sportowo dość wymagające, ale niewątpliwie przyjemne do gry. Jest tu elegancko i z klasą. Quinta do Lago South i North znajdują się obok siebie i dzielą ten sam dom klubowy. Z kolei Laranjal – to nieco dalsza lokalizacja, ale też godna odwiedzin.

Wracając do South i North: zaraz po drugiej stronie drogi zlokalizowany jest driving range. Ma tu swoją siedzibę Paul McGinley Golf Academy. Nawet jeśli osobiście akurat nie spotkacie byłego zawodnika i kapitana europejskiej drużyny na Ryder Cup, to znane nazwisko Irlandczyka dodatkowo upewni Was, że jesteście w dobrym miejscu.

Dołki

  • Przyjemne rozpoczęcie, bo fairway nachylony jest w dół. Można nawet grać bliżej prawej strony, bo pochylenie zrzuci piłkę w lewo. Jest tam nieco szerzej, więc spora szansa na dobre lądowanie. Atak na green właśnie od lewej będzie optymalny i już na pierwszym dołku musimy pamiętać, że w wielu miejscach na tym polu nie można zagrać na green zbyt krótko, bo dostaniemy piłkę z powrotem pod nogi. Powierzchnia greenu nachylona ku nam i od prawej do lewej. Ale generalnie projektant zadbał o relatywnie spokojny początek rundy.

  • Już na drugim dołku jednak trzeba nieco się rozpędzić i pokonać sporo dystansu. Pierwsze uderzenie – szczególnie z tylnych tee – trzeba kierować bliżej prawej strony. Po pierwsze dlatego, że z lewej wystają korony drzew, które mogą niespodziewanie szybko zakończyć lot piłki, a po drugie – kształt fairwaya będzie sprzyjał odbiciu pierwszej piłki nieco z prawej do lewej. Strzał w okolice prawego bunkra będzie dobrym kierunkiem na start.

    Najwyższy punkt dołka przypada mniej więcej pośrodku jego długości. Dalej będzie trochę opadał. Drugie uderzenie kierujmy z kolei na lewo. Mamy do dyspozycji lekkie rozszerzenie fairwaya, a podejście na green też łatwiej zaplanować od lewej – więcej tu czystej, niezakłóconej bunkrami przestrzeni.

  • Z tee widać tylko początek dołka. Kształt uderzenia z lewej do prawej będzie optymalny. Ale jeśli uderzamy daleko (ponad 200 m w powietrzu), zagramy prosto i dodatkowo jest sucho lub wiatr mamy w plecy, to istnieje ryzyko przebicia całego fairwaya na wprost, a tam po lewej czyha woda. Większość zwykłych śmiertelników jednak nie musi się tym martwić. Z kolei jeśli zagramy za blisko drzew po prawej stronie, to wyższa trawa może szybko zatrzymać piłkę i nawet nie będziemy mieć widoku na flagę, ponieważ cały dołek wykręca się ku prawej.

    Fairway w swojej końcowej części nachyla się w lewo. Zatoczka jeziora, jak lejek, będzie zbierać piłki zagrane za bardzo w lewo lub za krótko przy atakowaniu greenu. Lepiej wziąć… pół kija więcej, by zrobić bezpieczny approach.

  • Trzeba uderzyć prosto i między bunkry – wydaje się to łatwe zadanie. Największym wyzwaniem zatem jest dystans, a nie kierunek. Z tyłu za greenem miejsca nie ma dużo, co warto wiedzieć szczególnie, gdy wieje silny wiatr w plecy.

  • Dołek kreśli esy-floresy i dokładnie wiadomo, jakie zagrania się tu wymuszone jego projektem. Najpierw – kierunek na lewo od dużego bunkra. Szczególnie, że nachylenie fairwaya będzie odbijać piłki z lewej do prawej.

    Drugie uderzenie – na prawą stronę, na zakręt. Śmiało! Lepiej być bliżej prawego skraju fairwaya, a trzeba zagrać odpowiednio daleko, żeby zobaczyć czystą drogę na green przed trzecim strzałem. Przed greenem duża korona drzewa po lewej będzie zawadzać, jeśli drugi strzał był zbyt krótki.

    Wrzutka na green nieco pod górę, więc pewnie trzeba dodać trochę kija do kalkulacji.

  • Po pięciu dołkach należy nam się toaleta – jest tuż przed kolejnymi tee.

    Uderzamy trochę na prawo od lewego bunkra. Jednak nie za daleko w prawo, żeby nie wytoczyć piłki poza fairway. Dalej fairway podnosi się trochę, czego z tee zbyt wyraźnie nie widać. Pod górę jest aż do końca dołka, bo nawet green jest dodatkowo podwyższony. Czyli – jak już nas to pole nauczyło – nie można zagrać zbyt krótko, żeby piłka się nie stoczyła z powrotem.

  • Green tym razem jest poniżej miejsca startu. Dołek jest bardzo otwarty, więc dobór kija będzie bardzo zależał od siły i kierunku wiatru. Chwila namysłu i dobre kalkulacje są tu przydatne.

  • Po lewej stronie na pewno nie przegapicie pięknej willi, której architektura przywodzi na myśl trochę Włoch, trochę renesansu, ale przede wszystkim jest to niezwykle estetyczna posiadłość. Cieszy oko.

    Odwracamy się w prawo i uderzamy na prawą krawędź fairwaya, bo jego nachylenie i tak odbije piłkę ku lewej, w stronę dużego drzewa. I znów to, co już znamy, konieczna wysoka wrzutka na green, aby szczęśliwie przeskoczyć nad potężną równią pochyłą przed greenem. Więcej kija.

    Jakby trudności było mało, sam green też jest dość wymagający: pochylony na różne strony, trudny do analizy. Dwa putty będą dobrym rezultatem.

  • Rzadko się zdarza dołek, na którym dobicie do początku fairwaya jest zarezerwowane dla naprawdę potężnie uderzających. Może to frustrować, ale wyjaśnienie jest chyba proste: gramy na tak mocno pochylone ku nam zbocze, że gdyby przyciąć tam krócej trawę, to 90% piłek zagranych z tee cofałaby się na ścieżkę w dole. Dlatego ta nieco wyższa trawa, pozostawiona przed początkiem fairwaya na zboczu, gwarantuje, że zdobytego w powietrzu dystansu już nie utracimy.

    Drugi strzał wcale nie jest taki długi, jak by się zdawało. Nawet sprzed fairwaya możemy myśleć o dosięgnięciu greenu w regulacji, choć grać będziemy jeszcze trochę pod górę. Warto podejść kilka kroków do przodu, żeby zobaczyć lokalizację flagi i bunkrów przy greenie, zanim zagramy approach. Przeważnie dobrym rozwiązaniem będzie celować na prawą część greenu, ponieważ jest on nachylony do lewej, gdzie zaprojektowano bunkier.

  • Kilka minut przejścia na drugą połówkę pola. Mijamy dom klubowy po lewej ręce i kierujemy się po strzałkach, przekraczając drogę dojazdową.

    Na tym polu dość często starty są planowane zarówno z jedynki, jak i dziesiątki. Może się więc zdarzyć, że to tu zaczniecie swoją rundę.

    Dołek jest dość długi, dlatego ważna jest efektywność pierwszego strzału. Często po prawej stronie fairwaya zostawiona jest nieco wyższa trawa, która utrudni toczenie. Dlatego grałbym bliżej lewej strony, z nadzieją, że piłka odbije się do przodu i potoczy w dół, zyskując sporo metrów. Dla daleko grających to jest potencjalnie duży bonus do zgarnięcia.

    Obniżenie terenu przed greenem zwiastuje, że na flagę z kolei musimy zagrać pod górę. Dla zwykłych śmiertelników będzie to nierzadko trzeci strzał.

  • Gramy z góry na dół, ale trzeba dobrze oszacować długość lotu (carry). Piłka, która odbije się nawet tuż przed greenem, prawdopodobnie stanie niemal w miejscu. Zatrzyma ją zbocze. Sam green jest relatywnie duży, co ułatwia trafienie z tee, ale wcale nie gwarantuje potem dwóch puttów.

  • Gramy między bunkry, a dalej bijący – mogą wrzucać piłkę ponad prawy bunkier, nadając jej dodatkowo kształt z lewej do prawej. Po udanym rozpoczęciu możemy być zadowoleni, bo dołek wcale nie jest taki długi. Owszem, gramy pod górę, ale zaliczenie greenu w regulacji nie jest bynajmniej zarezerwowane tylko dla herosów.

    Zadyszka gwarantowana, więc chwila oddechu przed kolejnymi uderzeniami będzie konieczna.

    Bunkry po obu stronach strzegą flagi, ale nie są ulokowane przesadnie złośliwie. Po prostu – wejście środkiem i będzie dobrze.

  • Dołek relatywnie krótki. Nie trzeba tu wyczyniać cudów. Pierwszą piłkę trzeba jakkolwiek uplasować po prawej stronie fairwaya, a gdy tam podejdziemy, okaże się, że dystans do greenu jest całkiem przyjazny. Ładna willa i posiadłość po prawej od greenu na pewno nie umknie Waszej uwadze.

  • Gramy mocno w dół. Sporo miejsca po prawej stronie, skąd będzie łatwiej potem grać drugie uderzenie. Po prawej ręce otwiera się ładny widok na zatokę, przez którą za moment, na kolejnym dołku, będziemy grać.

    Przed kolejnym dołkiem – toaleta.

  • Spektakularne uderzenie przed nami. Na szczęście po drugiej stronie jeziora jest sporo miejsca, także obok greenu. Przechodząc przez mostek warto zwrócić uwagę na wygrzewające się w słońcu żółwie.

  • Ten dołek zasłużył na miano „signature hole” i jest najczęściej fotografowany i używany do zareklamowania pola South. Krótkie PAR 4, gdzie pierwszy strzał kierujemy odrobinę na prawo od bunkra. Drugie uderzenie będzie nieco z góry. Najprawdopodobniej niezbyt długie. Najbezpieczniej grać na prawą stronę greenu. Tuż przed nim jest zbocze, które odbije piłkę do przodu i zrzuci na green, jeśli zagramy trochę krócej.

    Widok na zatokę za flagą oczywiście zasługuje na pamiątkowe zdjęcie.

    Do przedostatniego dołka musimy się cofnąć na prawo.

  • Na początek czeka nas solidne uderzenie przez wodę, jeśli gramy ze złotych tee. Srebrne i zielone tee są ulokowane dalej z przodu, więc nie wymagają przebijania wody. Fairway stopniowo podnosi się, więc nie dość, że dołek długi, to jeszcze trzeba dodatkowo powalczyć z grawitacją.

    Pierwsze uderzenie warto skierować bliżej prawej strony, po to aby drugie zagrać bardziej na lewą. Green nachylony z lewej do prawej.

  • Nie warto być zbyt pazernym i flirtować z bunkrem po lewej. Nie opłaca się ścinać zakrętu. Ważniejsze, to być jak najdalej na fairwayu po pierwszym uderzeniu. Nawet nieco bardziej w prawo, nawet gdzieś na końcu zakrętu. Musimy koniecznie wydostać się poza linię drzew po lewej, aby na pewno uzyskać widok na green (dołek skręca w lewo).